Wpisy z tagiem: arsenal

środa, 22 września 2010
Kompromitacja na White Hart Lane. Tottenham przegrywa z Arsenalem

Można zrzucać winę na sędziego, popełniającego dziś zdecydowanie zbyt wiele błędów. Można też winić Redknappa za złe ustawienie Tottenhamu, szczególnie w pierwszej połowie. Gorycz porażki będzie też łatwiej przełknąć, gdy winą obarczymy zawodników, których ewidentnie zjadły nerwy. I powody dzisiejszej porażki można tak mnożyć w nieskończoność. Można, ale po co? Przegraliśmy dziś z Ar*enalem. Przegraliśmy zdecydowanie za wysoko. Przegraliśmy, bo nie udało nam się zaprezentować praktycznie niczego ciekawego. Goście, niestety, zasłużyli za zwycięstwo. Bo byli po prostu lepsi.

Harry Redknapp postanowił dziś dać szansę odpoczynku niemal wszystkim, kluczowym dla niego ostatnio zawodnikom, wystawiając dość nietypowy skład. Szansę debiutu otrzymali Stipe Pletikosa oraz Sandro. W pierwszej jedenastce ujrzeliśmy także młodych: Stevena Caulkera, Jake'a Livermore'a i Kyle'a Naughtona. Już pierwsza połowa pokazała, że tak eksperymentalnie ustawiony Tottenham popełnia zbyt wiele błędów, by móc marzyć o korzystnym wyniku. 

Goście już od początku spotkania prezentowali lepszy futbol. Grające po raz pierwszy w takim składzie "Koguty" były całkowicie zagubione, nie potrafiąc skutecznie odpowiedzieć na ataki gości. Akcje "Kano*ierów" bardzo szybko zakończyły się bramkom, bo już w 14 minucie, za sprawą Lansbury'ego wyszedł na prowadzenie. Młody gracz drużyny z Emirates świetnie wykorzystał bardzo dobre wbicie piłki w pole karne Jacka Wilshere'a. 

Tottenham próbował podjąć walkę, lecz nic z tego nie wychodziło. Starał się David Bentley, który samolubnie próbował wykończyć kontrę gospodarzy i skończyło się tylko na strachu. Bramkę wyrównującą mógł strzelić także Roman Pawluczenko, lecz jego uderzenie świsnęło tylko wzdłuż bocznej siatki. W dalszym ciągu jednak to podopieczni "sami wiemy kogo" dłużej utrzymywali się przy piłce i to oni częściej gościli w okolicach pola karnego rywala. 

Na drugą połowę Redknapp zdecydował się wypuścić dwóch zawodników pierwszego składu: Robbie Keane'a i Aarona Lennona. Zmiana jakościowa została odnotowana już trzy minuty po przerwie, kiedy to Irlandczyk, dzięki fatalnej interwencji Flappyhandskiego (oraz sporemu błędowi sędziego), doprowadził do remisu. Taki też wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry. A potem nastąpiła dogrywka... 

Zaczęło się od katastrofalnej decyzji sędziego o podytkowaniu jedenastki zaledwie pół minuty po rozpoczęciu dogrywki. Rzut karny wykorzystany przez Nasriego. Chwilę później kolejny faul w polu karnym i kolejny karny. Z 3:1 podnieść się dziś było już niemożliwością. Ar*enal natomiast wynik dopełnił golem Arszawina, a porażka stała się faktem. 

Trudno napisać konstruktywne zakończenie relacji po takim meczu. Zimny prysznic nam się zdecydowanie przyda. Choć ostatnio wody wylewanej na nasze głowy jest aż nadto...

niedziela, 19 września 2010
Czyli wywiad ze mną

Dzisiaj postanowiłem sprawdzić się w roli odpowiadającego na zadane pytania. To jak mi poszło obejrzycie klikając w TEN LINK. Mam nadzieję, że udało mi się sprostać wyzwaniu i wytłumaczyć kibicom Arsenalu czemu zbliżające się derby przegrają. Muszę się szczerze przyznać, że bycie adresatem wywiadu niezwykle przypadło mi do gustu. Ktoś ma jeszcze jakieś pytania? Z chęcią odpowiem ;)

piątek, 20 sierpnia 2010
Historia jakich mało, czyli Gallas na Lane

Transfer Williama Gallasa do Tottenhamu wydaje się już pewnikiem. Oczywiście, tak jak w przypadku każdego nowego piłkarza trafiającego do klubu i tym razem pojawia się mnóstwo wszelkiego rodzaju znaków matematycznych (najczęściej są to plusy oraz minusy), a także znaków interpunkcyjnych (patrz znaki zapytania). A w przypadku podpisania kontraktu z byłym kapitanem naszego rywala zza miedzy, owych znaków jest chyba więcej, niż przy okazji jakiegokolwiek innego transferu sprzed lat.

Po pierwsze - o transferze tej rangi nikt od dawna nie słyszał. Gallas to były kapitan Arsenalu, zawodnik, który niejednokrotnie wyprowadzał piłkarzy w czerwonych koszulkach na murawy stadionów w całej Europie. Łącznie barwy "Kanonierów" przywdziewał 101 razy, dwunastokrotnie wpisując się na listę strzelców. Wcześniej (jakby tego było mało) Francuz postanowił zrazić do siebie kibiców ze Stamford Bridge, przechodząc z grającej tam Chelsea do Arsenalu właśnie. Widocznie strasznie spodobało mu się w Londynie. Na szczęście jego ewentualny transfer po rozegraniu sezonu w Tottenhamie nie spowoduje już jakiegoś większego przypływu adrenaliny w żyłach kibiców "Kogutów". No chyba, że 34-latek postanowi powrócić na Emirates, w co, niestety, wątpię... 

Wielu kibiców Tottenhamu z niezadowoleniem przyjmuje wiadomość o transferze Gallasa na White Hart Lane. Harry Redknapp doskonale to rozumie, ale radzi fanom Spurs dać Francuzowi szansę, gdyż w jego mniemaniu Gallas może zostać "nowym bohaterem" drużyny z Lane, cokolwiek ma to znaczyć. 33-letni wychowanek piłkarskiej szkółki w Clairefontaine, dołączy do drużyny po dzisiejszych testach medycznych, gdyż warunki jednorocznej umowy zostały już zaakceptowane przez obydwie strony. 

- Czy Gallas zrobił coś złego? - pyta retorycznie Redknapp.- To nie pierwszy piłkarz, który trafia do Tottenhamu z Arsenalu czy na odwrót. Takie rzeczy zdarzają się w futbolu. 

Fakt, nie pierwszy. Jednak żaden wcześniejszy transfer nie budził tylu kontrowersji co ten. David Bentley był przez kilka lat w kadrze Arsenalu, jednak z armatką na piersi zagrał raptem jeden ligowy mecz, strzelając przy okazji w nim bramkę. Podobnie wygląda sprawa innego zawodnika, który już w XXI wieku zmienił strony w północnym Londynie. Chodzi o Rohana Rickettsa, który tak w Arsenalu, jak i w Tottenhamie większej kariery nigdy nie zrobił. 

Gallas natomiast to swego rodzaju odpowiedź Spurs na przejście Sola Campbella, jednak w zdecydowanie mniejszej skali. Campbell odchodził z Tottenhamu jako judasz, piłkarz, który zdradził w najgorszy z możliwych sposobów ekipę z Lane. Gallasa na Emirates natomiast specjalnie nikt nie zatrzymywał, a większość kibiców Arsenalu odetchnęła z ulgą, gdy dowiedziała się, że włodarze ich drużyny nie zdecydują się przedłużyć kontraktu z zawodnikiem, który na Emirates podobno skłócony był nawet ze sprzątaczką ubikacji. Co prawda Wenger udawał iluzoryczne zainteresowanie przedłużeniem umowy z Gallasem, jednak specjalnie nie przejął się informacją, że Francuz nie zgadza się na zaproponowane mu warunki. 

- Gallas wzmocni nasz skład - kontynuuje Redknapp.- On chce tu przyjść i pokazać wszystkim siłę swojego charakteru. Oczywiście, doskonale wiem o tym, że William dość szybko się denerwuje, często kłóci się z innymi, jednak to profesjonalista i zdaje sobie sprawę z tego, jak sobie z tym radzić. 

Jak na razie tylko Redknapp broni transferu Gallasa. Może nadeszła już najwyższa pora, żeby na temat przejścia do Tottenhamu wypowiedział się sam zainteresowany? Bo zapewne wielu z nas interesuje czy Gallas dołączył do Tottenhamu tylko i wyłącznie dla pieniędzy, czy też chce utrzeć, w najlepszy z możliwych sposobów, nosa działaczom, piłkarzom i trenerowi Arsenalu? 

- Gallas nie przyszedł tu dla pieniędzy - zapewnia Harry.- Sądzę, że gdyby chciał gdzieś grać dla kasy, wybrałby ofertę Arsenalu. 

Niestety, ja w przypadku tego transferu nie mam najlepszych przeczuć. Oby mnie myliły. Oby okazało się, że Gallas będzie wspaniałym wzmocnieniem naszej defensywy. Oby potrafił zastąpić kontuzjogennego Ledleya Kinga czy chimerycznego Bassonga. Oby strzelał dla nas bramki. Oby pomógł w walce w europejskich pucharach, jakiekolwiek by one nie były. Oby trafił w meczu z Arsenalem - najlepiej na Emirates. Oby był wart pieniędzy, które włożymy do jego kieszeni. Oby...

Paweł Raczek - dziennikarz amator, pisarz entuzjasta. Od 2004 roku związany emocjonalnie z Tottenhamem Hotspur, któremu to klubowi oddał serce, nerki, płuca, wątrobę i wszystkie inne narządy, które oddać można. Student socjologii na Uniwersytecie Medycznym, a także redaktor na stronach: spursmania.org, duzeka.pl i nicesport.pl. Od kilku miesięcy, z przerwą, prowadzi swój blog piłkarski, na którym to wylewa sportową żółć, krytykując to, co tylko skrytykować się da. Przecież szalenie niesprawiedliwa jest ta nasza piłka...
Skopiuj CSS